Demokracja grecka to system rządów uważany za podstawę współczesnych demokracji, zwłaszcza tych, które obowiązują w krajach zachodnich. Powstał w starożytnych Atenach, w odległym VI wieku pne, chociaż miał bardzo wyraźne różnice w porównaniu z naszą współczesną ideą tego, co jest demokratyczne. Poniżej przyjrzymy się
wyspa w państwie Vanuatu ★★★★★ sylwek: CARAT: system rządów w daw. Rosji ★★★ DANIA: według Szekspira źle się dzieje w tym państwie ★★★ oona: FLOTA: ogół okrętów w państwie ★★★ REŻIM: system rządów oparty na przemocy ★★★ TANNA: wyspa w państwie Vanuatu ★★★★★ sylwek: AMBRIM: wyspa w
Horda wpłynęła na rosyjski system polityczny w jego początkach. Bezwzględne i przebiegłe metody chanów tatarskich zostały zapożyczone przez pierwszych książąt rosyjskich i wykorzystane w wojnie feudalnej. Kraj potrzebował jedności, by przeciwstawić się tatarskiemu jarzmu, i stopniowo książęta moskiewscy stali się
krwawy ustrój w dawnej Rosji: aga: oficer w dawnej Turcji: bej: wyższy urzędnik w dawnej Turcji: EFENDI: tytuł sułtana w dawnej Turcji. chanat: system rządów w dawnej Turcji: AGA: tytuł oficerski w dawnej Turcji: seraskier: w dawnej Turcji: naczelny dowódca: bejlerbej: gubernator prowincji w dawnej Turcji
Agresja Rosji na Ukrainę i jej konsekwencje dla rządów prawa na poziomie międzynarodowym. Szkic problematyki Wprowadzenie Dnia 24 lutego 2022 r. doszło do napaści zbrojnej Rosji na Ukrainę. Stanowi ona kontynuację agresywnej polityki Rosji wobec sąsiadów, zwłaszcza wtzw. obsza - rze posowieckim, w tym Ukrainy, prowadzonej od 2014 r.
Ustrój polityczny. Ustrój polityczny − struktura organizacyjna, kompetencje i określone prawem wzajemne zależności organów państwa. W innym ujęciu określenie dla dowolnej formy sprawowania władzy publicznej; zespół zasad dotyczących tej władzy w państwie, a także metod jej wykonywania. Zasady te określają przedmiot władzy
. Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego Tomasz Zieliński stwierdził w ubiegłym tygodniu, że branża chemiczna chce, by rząd podjął "działania zabezpieczające polski przemysł chemiczny i przygotował dedykowane rozwiązania zwiększające jego konkurencyjność". W czwartek Ministerstwo Klimatu i Środowiska w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej stanowisku stwierdziło, że nie ma jednak na to nie będzieResort tłumaczy, że prawo Unii Europejskiej, dotyczące pomocy publicznej, nie zezwala na różnicowanie cen energii, w tym gazu, w zależności od branży, bo "stanowiłoby to niedozwoloną pomoc publiczną". Nie można też zgodnie z przepisami UE objąć dużych przedsiębiorstw ochroną taryfową. "W rezultacie działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska z natury rzeczy koncentrują się na wsparciu odbiorców domowych oraz na zapewnieniu stabilności funkcjonowania rynku i dywersyfikacji dostaw, co w ostatecznym rozrachunku pozwala na łagodzenie wpływu obecnego, wywołanego przez wojnę kryzysu cen energii" - poinformowało część artykułu pod materiałem wideoZobacz także: Nowy gazociąg wielką nadzieją dla Polski. Ma zastąpić dostawy z RosjiResort uspokaja, że "rząd nie przewiduje konieczności wprowadzania ograniczeń w poborze gazu". "Polska jest przygotowana na ewentualne zakłócenia na rynku europejskim, wywołane działaniami Rosji" - zapewniają przedstawiciele ministerstwa. Jak tłumaczą, Polska sprowadza gaz przez terminal LNG i połączenia gazowe z sąsiednimi krajami UE, ma też "praktycznie całkowicie" zapełnione magazyny gazu."Ewentualne ograniczenia w poborze gazu, tryb wprowadzania których reguluje rozporządzenie Rady Ministrów z 17 lutego 2021 r., byłyby realizowane w sposób stopniowy i zracjonalizowany, w taki sposób, aby odbiorcy – w tym przedstawiciele branży chemicznej – mieli czas na przygotowanie się do zaistniałej sytuacji" - tłumaczy mierzy się z ogromnymi podwyżkamiTomasz Zieliński z Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego mówił w ubiegłym tygodniu, że "rekordowe, stale rosnące koszty energii przekładają się na funkcjonowanie całej branży chemicznej, która jest branżą energochłonną". "Należy podkreślić, że energia od zawsze stanowi kluczowy składnik kosztów w przemyśle chemicznym. Stały wzrost hurtowych cen energii, który obserwujemy, w sposób niewątpliwy skutkuje wzrostem kosztów zużycia tego medium przez różne gałęzie gospodarki, w tym przez branżę chemiczną" - że dla przemysłu chemicznego kwestie energetyki są ważne z kilku powodów: - Mówimy z jednej strony o energii elektrycznej, z drugiej o energii cieplnej, inaczej postrzegamy także same surowce: jako surowce niezbędne do procesów chemicznych, a z drugiej jako surowce energetyczne. Wyliczał też, że połowa gazu ziemnego zużywanego w Polsce przypada na przemysł, z czego najwięcej zużywa przemysł chemiczny."Wzrost cen surowców wpływa na branże energochłonne, w tym na przemysł chemiczny, co w oczywisty sposób determinuje wzrost kosztów produkcji, co z kolei wpływa na konkurencyjność przedsiębiorstw. Trudno jest jednak obecnie przewidzieć skalę i dokładne perspektywy tego zjawiska – przemysł chemiczny to niezwykle złożona branża z dziesiątkami podsektorów, o różnej specyfice" - tłumaczył podwyżek cen gazu już są w polskim przemyśle zauważalne. Jak podała 8 lipca Grupa Azoty, rosnące ceny gazu, jak również przeprowadzona analiza możliwych do uzyskania cen sprzedaży produktu spowodowały konieczność czasowego ograniczenia produkcji melaminy w jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze dla mnie to wyznacznik, jak władza mówi że czegoś nie braknie to kupuję trzy razy wiecejŻądam dopłaty do gazu. Teraz kiedy jest ciepło zużyliśmy 58m3 na kąpanie, gotowanie. Do zaplaty ponad 190 zł. To jest szok. Rok temu za takie zuzycie było 90-100zł. Teraz jest prawie jeszcze raz tyle. A zimą jak bedziemy się ogrzewać? Od 22 lat ogrzewamy sie gazem i nigdy jeszcze tak tragicznie nie jest sterowanie ręczne dam komu chcę za głosyGazu nie zabraknie. Potrzeba wprawdzie dwadzieścia tankowców, ale mamy większości w miastach grzeją gazem ,statystycznie węglem palą w małych miasteczkach i na wsiach więc pisory będą wspierać swoich wyborców dadzą im 3 tyś i liczą na głos,jeśli ci ludzie dadzą sie znowu nabrać to tak jak by uczestniczyli w rozwalaniu kraju
Pod koniec IX wieku naszej ery e. rozproszone plemiona wschodni Słowianie zjednoczcie się w potężnym sojuszu, który później nazwano Rusią Kijowską. Starożytne państwo objęło rozległe tereny środkowej i południowej Europy, jednocząc kulturowo zupełnie różne narody. Imię Kwestia historii powstania rosyjskiej państwowości od dziesięcioleci budzi wiele kontrowersji wśród historyków i archeologów. Przez bardzo długi czas rękopis "Opowieść o błędnych latach", jedno z głównych udokumentowanych źródeł informacji o tym okresie, uznano za fałszerstwo, a zatem pojawiły się dane o tym, kiedy i jak pojawiła się Rusi Kijowskiej. Utworzenie jednego ośrodka wśród wschodnich Słowian należy przypuszczalnie do jedenastego wieku. Znany nam stan Rusich ma swoją nazwę dopiero w dwudziestym wieku, kiedy ukazały się podręczniki sowieckich naukowców. Wyjaśnili, że pojęcie to nie obejmuje oddzielnego obszaru nowoczesnej Ukrainy, ale całe imperium Ruryka, położone na rozległym terytorium. Starożytne państwo rosyjskie nazywane jest warunkowym, dla wygodniejszego rozróżnienia między okresami przed inwazją Mongołów i później. Wymagania wstępne do powstania państwowości W erze wczesnego średniowiecza, niemal w całej Europie, istniała tendencja do zjednoczenia rozproszonych plemion i księstw. Było to związane z podbojami króla lub rycerza, a także z tworzeniem sojuszy zamożnych rodzin. Warunki wstępne powstania Rusi Kijowskiej były inne i miały swoją specyfikę. Pod koniec IX kilka dużych plemion, takich jak Krivichi, Polana, Drevlyane, Dregovichi, Vyatichi, Northerners, Radimichi, stopniowo połączyło się w jedno księstwo. Głównymi przyczynami tego procesu są następujące czynniki: Wszystkie związki zjednoczyły się, by stawić czoła zwykłym wrogom - stepowym koczownikom, którzy często dokonywali niszczycielskich nalotów na miasta i wioski. A także te plemiona zjednoczyły wspólne położenie geograficzne, wszyscy mieszkali w pobliżu szlaku handlowego "od Varangians do Greków". Pierwsi znani nam książęta kijowscy - Askold, Dir, a później Oleg, Vladimir i Jarosław - przeprowadzili agresywne kampanie na północ i południe Europy w celu ustalenia swoich rządów i opodatkowania hołdu miejscowej ludności. Tak więc stopniowo miało miejsce powstawanie Rusi Kijowskiej. Trudno mówić krótko o tym okresie, wiele wydarzeń i krwawych bitew poprzedzało ostateczną konsolidację władzy w jednym centrum, pod przewodnictwem wszechmocnego księcia. Od samego początku państwo rosyjskie ewoluowało jako wieloetniczne, ludy różniły się pod względem wierzeń, sposobu życia i kultury. "Norman" i "anty-normańska" teoria W historiografii zagadnienie, kto i jak stworzył państwo o nazwie Rusi Kijowskiej, nie zostało ostatecznie rozwiązane. Utworzenie jednego ośrodka wśród Słowian przez wiele dziesięcioleci wiązało się z przybyciem na te ziemie przywódców z zewnątrz - Wikingów lub Normanów, których sami mieszkańcy zaapelowali. Teoria ma wiele niedociągnięć, głównym wiarygodnym źródłem jej potwierdzenia jest wzmianka o pewnej legendzie kronikarzy "Opowieści o długich latach" o przybyciu książąt z plemienia Varangijczyków i ustanowieniu przez nich państwowości, jakiekolwiek dowody archeologiczne lub historyczne wciąż nie istnieją. Taką interpretację śledzili niemieccy naukowcy G. Miller i I. Bayer. Teoria powstawania Rusi Kijowskiej przez zagranicznych książąt została zakwestionowana przez M. Łomonosowa, on i jego zwolennicy wierzyli, że państwowość na tym terytorium powstała poprzez stopniowe ustanawianie władzy jednego centrum nad innymi i nie została wprowadzona z zewnątrz. Do tej pory naukowcy nie doszli do wspólnej opinii, a kwestia ta od dawna była upolityczniona i wykorzystywana jako dźwignia nacisku na percepcję rosyjskiej historii. Pierwsi książęta Niezależnie od różnic dotyczących pochodzenia państwowości, oficjalna historia mówi o przybyciu trzech braci na ziemie słowiańskie - Sinius, Truvor i Rurik. Dwóch pierwszych wkrótce zmarło, a Rurik stał się jedynym władcą wielkich miast: Ladoga, Izborsk i Beloozer. Po jego śmierci syn Igora, ze względu na mniejszość, nie był w stanie przejąć kontroli, dlatego książę Oleg został regentem dla spadkobiercy. To z jego imieniem związana jest formacja wschodniego państwa Rusi Kijowskiej, pod koniec IX wieku odbył podróż do stolicy i ogłosił ją "kolebką rosyjskiego kraju". Oleg okazał się nie tylko silnym przywódcą i wielkim zdobywcą, ale także dobrym menedżerem. W każdym mieście stworzył specjalny system podporządkowania, postępowania sądowego i zasad pobierania podatków. Kilka destrukcyjnych kampanii na ziemiach greckich, które Oleg i jego poprzednik Igor popełnili, przyczyniło się do wzmocnienia autorytetu Rosji jako silnego i niezależnego państwa, a także doprowadziło do ustanowienia szerszego i bardziej zyskownego handlu z Bizancjum. Książę Włodzimierz Syn Igor Swiatosław kontynuował swoje podboje na odległych terytoriach, przyłączał Krym, półwysep Taman do swoich posiadłości, zwrócił miasta wcześniej podbite przez Chazarów. Jednak zarządzanie tak różnymi obszarami gospodarczymi i kulturalnymi było bardzo trudne do przeprowadzenia z Kijowa. Dlatego Światosław przeprowadził ważną reformę administracyjną, poddając swoich synów pod kontrolę we wszystkich większych miastach. Edukację i rozwój Rusi Kijowskiej z powodzeniem kontynuował jego bezprawny syn Władimir, człowiek ten stał się wybitną postacią w historii Rosji, za jego panowania ostatecznie ukształtowała się państwowość rosyjska i przyjęto nową religię, chrześcijaństwo. Kontynuował konsolidację wszystkich ziem znajdujących się pod jego kontrolą, usuwając wyłącznych władców i wyznaczając swoich synów na książęta. Rozkwit państwa Vladimir jest często nazywany pierwszym rosyjskim reformatorem, który podczas swego panowania stworzył przejrzysty system podziału administracyjnego i podporządkowania, a także ustanowił jedną zasadę pobierania podatków. Ponadto zreorganizował prawo sądowe, teraz gubernatorzy w każdym regionie zdecydowali o prawie w jego imieniu. W pierwszym okresie jego panowania Vladimir wiele sił poświęcił walce z najazdem stepowych koczowników i umacnianiem granic kraju. To właśnie za jego panowania ostatecznie ukształtowała się Rusi Kijowskiej. Utworzenie nowego państwa nie jest możliwe bez ustanowienia jednej religii i światopoglądu wśród ludzi, dlatego Władimir, będąc sprytnym strategiem, decyduje się na przyjęcie prawosławia. Dzięki zbliżeniu z silnym i oświeconym Bizancjum państwo szybko staje się kulturalnym centrum Europy. Dzięki wierze chrześcijańskiej wzmocniona zostaje władza głowy państwa, otwierane są szkoły, budowane są klasztory, drukowane są książki. Wojny domowe, rozpad Początkowo system rządów w Rosji opierał się na plemiennych tradycjach dziedziczenia - od ojca do syna. Pod Władimirem, a potem Jarosławem, taki zwyczaj odegrał kluczową rolę w zjednoczeniu rozproszonych ziem, książę mianował swoich synów w różnych miastach na gubernatorów, wspierając w ten sposób jedną potęgę. Ale już w XVII wieku wnuki Władimira Monomacha pogrążały się w wojnach między sobą. Państwo scentralizowane stworzona z taką gorliwością przez dwieście lat, wkrótce rozpadła się na wiele lennów. Brak silnego przywódcy i harmonii między dziećmi Mścisława Władimirowicza doprowadził do tego, że niegdyś potężny kraj był zupełnie niechroniony przed siłami miażdżących hord Batu. Styl życia Do czasu inwazji na Tatarów mongolskich w Rosji było około trzystu miast, chociaż większość ludności mieszkała na wsi, gdzie uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta. Powstanie państwa wschodnich Słowian Rusi Kijowskiej przyczyniło się do masowej budowy i umocnienia osad, część podatków poszła zarówno na tworzenie infrastruktury, jak i na budowę potężnych systemów obronnych. W celu ustanowienia chrześcijaństwa wśród ludności w każdym mieście wzniesiono kościoły i klasztory. Podział klasy w Rusi Kijowskiej ewoluował przez długi czas. Jednym z pierwszych wyróżniających się jest grupa liderów, zazwyczaj składająca się z przedstawicieli jednej rodziny, nierówność społeczna między liderami a resztą społeczeństwa było uderzające. Stopniowo przyszła szlachta feudalna wyłoniła się z orszaku księcia. Pomimo aktywnego handlu niewolnikami z Bizancjum i innymi krajami wschodnimi, w starożytnej Rosji było niewielu niewolników. Wśród osób służących historycy identyfikują smerdy przestrzegające woli księcia i lokajów, którzy mają niewielkie lub żadne prawa. Ekonomia Tworzenie się systemu monetarnego w starożytnej Rosji ma miejsce w pierwszej połowie IX wieku i wiąże się z rozpoczęciem aktywnego handlu z dużymi państwami Europy i Wschodu. Przez długi czas monety na centrach kalifatu lub w Europie Zachodniej były używane na terytorium kraju, książęta słowiańscy nie mieli ani doświadczenia, ani niezbędnych surowców do zarobienia własnych pieniędzy. Utworzenie państwa Rusi Kijowskiej stało się możliwe przede wszystkim dzięki nawiązaniu więzi gospodarczych z Niemcami, Bizancjum i Polską. Rosyjscy książęta zawsze priorytetowo traktowali ochronę interesów kupców za granicą. Tradycyjnymi towarami handlu w Rosji były futra, miód, wosk, len, srebro, biżuteria, zamki, broń i wiele innych. Przesłanie odbywało się wzdłuż słynnej trasy "od Varangians do Greków", kiedy statki wspięły się wzdłuż Dniepru na Morze Czarne, a także wzdłuż szlaku Wołgi przez Ładoga do Morza Kaspijskiego. Znaczenie Procesy społeczne i kulturowe, które miały miejsce w okresie powstawania i rozkwitu Rusi Kijowskiej, stały się podstawą do utworzenia rosyjskiej narodowości. Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa, kraj zmienił swój wygląd na zawsze, w następnych wiekach ortodoksja stanie się czynnikiem jednoczącym dla wszystkich ludzi żyjących na tym terytorium, pomimo faktu, że pogańskie zwyczaje i rytuały naszych przodków wciąż pozostają w kulturze i stylu życia. Duży wpływ na literaturę rosyjską i światopogląd ludzi miała twórczość ludowa, znana z Rusi Kijowskiej. Utworzenie jednego ośrodka przyczyniło się do powstania wspólnych legend i opowieści gloryfikujących wielkich książąt i ich wyczyny. Dzięki przyjęcie chrześcijaństwa w Rosji Rozpoczyna się uniwersalna konstrukcja monumentalnych konstrukcji kamiennych. Niektóre zabytki architektury są nadal zachowane, na przykład Kościół Najświętszej Marii Panny na Nerl, który należy do IIX wieku. Przykłady malowideł dawnych mistrzów, pozostających w formie fresków i mozaik w kościołach prawosławnych i kościołach, mają nie mniejszą wartość historyczną.
Mam to właśnie na historii :DA więc. Marks i Engels wymyślili teorię filozoficzną zwana marksizmem. Marksizm jest połączeniem w jedną spójną, logiczną całość kilku zastanych teorii:o Socjalizm utopijny – idea naprawy rzeczywistości i zbudowania sprawiedliwego ustroju, w nauce miały leżeć narzędzia reformy świata i uszczęśliwienia Dialektykę heglowską – prawo logiki i powszechne prawo bytu jako przyczyna wszelkiej zmienności, każda teza (każde prawdziwe twierdzenie a także postać bytu) znajduje z miejsca swoją antytezę (równie prawdziwe zaprzeczenie a także przeciwstawną postać bytu), z którą łączy się w antytezę, która staje się tezą, itd., rzeczywistość wobec tego rozwija się przez konflikt, ale także poprzez uzgadnianie tezy i antytezy w syntezieo Materializm epoki Oświeceniao Angielską ekonomię klasycznąo Ludwig Feuerbach – idee nie kierują światem i że to ludzie je wytwarzają, nie Bóg stworzył człowieka, ale człowiek Boga, na swój obraz i podobieństwo, religia zatem to fałszywe rozwiązanie.(tak narodził się komunizm zwany także socjalizmem)Chciałbym sie dowiedziec jak sie zmienil system rzadow w rosji p rewolucji ludowej?-A więc ta rewolucja była na przełomie roku 1917-1918. Jak wiadomo w tym roku rządził Rosją Włodzimierz Lenin. A więc Rosja była wówczas krajem socjalistycznym/komunistycznym Marksizm – leninizmo Twórcą był Włodzimierz Ilicz W przeciwieństwie do Marksa twierdził, że rewolucja wybuchnie w Rosji, w kraju który proletariatu prawie nie miał, który był najbardziej zacofanym państwem Europy, z archaiczną gospodarką rolniczą, ustrojem feudalnym z elementami kapitalizmu i mentalnością niewolniczą. Jest to możliwe, gdyż Rosja to kraj, w którym spiętrzenie sprzeczności osiągnęło najwyższy, niebywały wprost „Motorem rozwoju” będzie postęp techniczny, a związany z nim wzór uprzemysłowienia zaczerpnął ze zmilitaryzowanej i scentralizowanej gospodarki niemieckiej okresu I wojny światowej, nastawionej na przemysł ciężki i
Dziś Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy będzie głosowało nad rezolucją dotyczącą zwrotu wraku rozbitego pod Smoleńskiem Tupolewa. Na ten temat, w łączeniu z Brukseli mówił europoseł Ryszard Czarnecki. - Rosja usiłuje trzymać w szachu kraje dawnej czy obecnej strefy wpływów z sugestią, że mogą robić co chcą – stwierdził europoseł. Ryszard Czarnecki, goszcząc na antenie Telewizji Republika przekazał, że dziś odbędzie się głosowanie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nad rezolucją, dotyczącą zwrotu wraku Tu-154M. Powiedział o tym jakie znaczenie może mieć podejmowana dziś decyzja. -Rosja ugina się wyłącznie przed siłą. A międzynarodowa opinia publiczna jest jednym z takich argumentów. Rezolucję przegłosowano wcześniej w PE. Teraz poszło to szczebel wyżej. Olbrzymią rolę odegrali tu posłowie PiS, którzy zostali delegowani do tego. Poseł Biernacki czy Tarczyński. Myślę, że sytuacja, w której Strasburg przyjmie tę rezolucję stawia Rosję w pozycji niełatwej odnośnie wizerunku na arenie międzynarodowej. Zgromadzenie Rady Europy zabiera głos w taki sposób. Rosja przegrywa wojnę o pamięć. To nie tylko sprawa Polski. Żywotnie interesuje różne kraje. Mamy jednoznaczne poparcie struktury szerszej niż UE. Do Rady Europy należą kraje od Białorusi i Ukrainy aż do Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji – przekazał. Ryszard Czarnecki przekazał, jakie Rosja może ponieść konsekwencje. - Rosja na tym forum była kiedyś zawieszona, Rosyjscy parlamentarzyści nie mogli zabrać głosu ani głosować po agresji Rosji na Ukrainę po zaborze Krymu oraz Donbasu. Taka decyzja pokazuje opinii międzynarodowej, że Rosja nie zrobiła podstawowej rzeczy ws. katastrofy lotniczej. To olbrzymi cios. Niezależnie od sankcji które mogą być lub nie – stwierdził. Europoseł przypomniał także ogromne zaniechania rządu PO-PSL w tej kewetii. - Był świetny czas, tuż pot tragedii, gdy można było starać się by teren zdarzenia uzyskał miano eksterytorialnego. Wówczas umiędzynarodowienie śledztwa było możliwe. Po mojej interpelacji była odpowiedź, że do zaangażowania się UE w sprawę potrzebna była jedynie prośba Warszawy. Rząd Tuska powiedział, że to rozważy i rozważał to 4 lata do opuszczeni Polski przez Tuska a rząd Kopacz tego też nie zrobił – powiedział Czarnecki. Gość poranka w Telewizji Republika powiedział także o tym, jaki zamiar ma Rosja. - Rosja usiłuje trzymać w szachu kraje dawnej czy obecnej strefy wpływów z sugestią, że mogą robić im co chcą, nawet niespecjalnie angażować się w zaprzeczanie, że to był zamach, bo może chce przestraszyć kraje - stwierdził. Źródło: Telewizja Republika
Celem strategicznym polityki rosyjskiej od dawna jest, prócz rozbicia sojuszu transatlantyckiego, rozbicie Unii Europejskiej. Solidarna i silna UE uniemożliwia ekspansję na Starym Kontynencie. Moskwa prowadzi więc wobec Zachodu działania hybrydowe, przede wszystkim – jak w czasach zimnej wojny – podsycając a nawet kreując podziały w europejskim społeczeństwie. Jednocześnie Rosjanie atakują każdego, kto dąży do reformy obecnego, coraz mniej wydolnego systemu unijnego. Moskwa wspiera eurosceptyków, ale nienawidzi eurorealistów. Głównym celem jest osłabienie UE i NATO. Rosja używa w tym celu przede wszystkim narzędzi dezinformacji, ale też ingeruje w wewnętrzne spory wspierając lub atakując ich strony – aby pogłębiać podziały. Widać to na trzech poziomach. Na najwyższym, europejskim, mamy do czynienia z atakami na spójność i generalnie istnienie NATO i UE. Na drugim poziomie jest tworzenia i podsycanie podziałów i nieufności pomiędzy państwami i narodami. Na poziomie trzecim, najniższym, kreuje się konflikty wewnątrz społeczeństw poszczególnych państw, pomiędzy różnymi grupami społecznymi, różnymi narodowościami, czy między elektoratami różnych partii. Co ważne, choć od kilku lat media i politycy głównego nurtu starają się utrwalić przekonanie, że jedynym sojusznikiem Rosji w Europie są eurosceptycy, taki podział jest fałszywy. W rzeczywistości Moskwa inwestuje równie mocno, a może nawet mocniej, w siły liberalne, prodemokratyczne i pozornie antyrosyjskie. Z trzech powodów. Po pierwsze, to one dziś dominują w Europie, więc mają większy wpływ na procesy decyzyjne w UE. Po drugie, to ich elity w czasach zimnej wojny najmocniej infiltrował sowiecki wywiad, a już w czasach współczesnych z nimi najłatwiej było się biznesowo dogadać. Wystarczy wspomnieć Fransa Timmermansa czy Guya Verhofstadta – tak się ciekawie składa, że dziś stojących na czele krucjaty przeciwko państwom i rządom chcącym zreformować i wzmocnić UE: Polsce czy Węgrom chociażby. Wreszcie, po trzecie, chodzi o podsycanie konfliktów.. Nieliberalna oś łącząca europejską skrajną prawicę i Rosję stanowi zgubne zagrożenie dla umiarkowanego porządku politycznego w Europie i dobrobytu europejskich społeczeństw – obwieścił nie tak znów dawno temu prestiżowy brytyjski dziennik „Financial Times”. Wróg został wskazany. To populiści od Salviniego, le Pen, Orbana i Kaczyńskiego. Nie dość, że chcą zniszczyć Unię Europejską, to na dodatek robią to ręka w rękę z Putinem. Taką narrację od dłuższego czasu narzuca zachodnioeuropejski mainstream polityczno-medialny i jego filie w Europie Środkowej i Wschodniej. Każdy przypadek współpracy eurosceptyków z Rosją jest maksymalnie nagłaśniany i potępiany. I nie powinno się mieć wątpliwości, że to z powodu współpracy z Rosją. Nie, to z powodu eurosceptycyzmu. Wielka koalicja chadecko- socjalistyczno-liberalna, wspierana przez skrajną lewicę i różnych odcieni Zielonych, walczy o utrzymanie dominacji w Europie, a nie o zahamowanie ekspansji rosyjskiej. Kryzys na zachodzie Europy jest rzeczą oczywistą, więc odpowiedzialny za niego główny nurt polityczny broni się jak może. Problem w tym, że Rosjanie ingerują w tą wewnątrz europejską rywalizację. I to nie tylko poprzez cyberataki i uderzanie w establishment w mediach społecznościowych, co tak chętnie podnosi wiele zachodnich rządów. Rosja realizuje świadomą, długofalową strategię mającą osłabić, a nawet rozbić Europę. Z otwartą przyłbicą wspiera populistów i eurosceptyków, przyjmując pozycję „ostatniego obrońcy” tradycyjnej chrześcijańskiej Europy, ale jednocześnie – z dużo większą dyskrecją – wspiera skrajnych liberałów, ruchy pacyfistyczne, fundacje broniące „rządów prawa”, nawet organizacje i ruchy na pierwszy rzut oka antyrosyjskie, bo krytykujące autorytarny charakter rządów Putina przejawiający się np. w prześladowaniu społeczności LGBT. Dlaczego Moskwa gra na dwa fronty? Bo jej celem wcale nie jest ostatecznie sukces eurosceptyków i partii sympatyzujących z Rosją. Celem jest kontynuacja politycznej wojny nowej fali populistów ze skostniałym i wyznającym polityczną poprawność (w wersji skrajnej) mainstreamem oraz skrajną lewicą. Nie chodzi o to, by wygrała jedna czy druga strona. Chodzi o to, by wojna trwała a społeczeństwo było coraz bardziej podzielone. Ta strategia funkcjonuje w pewnym sensie także w Polsce, gdzie Rosji bardzo odpowiada wysoka temperatura konfliktu opozycji z rządem uniemożliwiająca polityczną debatę na temat przyszłości państwa, w której odpowiedzialna opozycja oprócz krytyki pomysłów rządu (ale merytorycznej, a nie z góry założonej) przedstawia własne koncepcje. Szczególnie Moskwę cieszyć musi zarzucanie przez opozycję rządowi PiS polityki… prorosyjskiej. Dla Kremla nie ma chyba nic lepszego, jak polityczna działalność, której skutkiem będzie sprowadzanie w przyszłości wszelkich, nawet słusznych, zarzutów o prorosyjskość do absurdu. Polska jest zresztą doskonałym przykładem tego, jak Moskwa wykorzystuje siły oficjalnie postępowe, europejskie, demokratyczne i liberalne do atakowania politycznego obozu będącego dla Rosji ogromnym zagrożeniem – właśnie dlatego, że może on oddziaływać na politykę całej UE. Zresztą tutaj przeciwnicy rządu w Warszawie, nie tylko ci z Rosji, ale też Berlina, Paryża czy Brukseli, mają poważny problem. Orbana można atakować za „zamordyzm”, Salviniego za populizm i łączyć to z ich bardzo dobrymi relacjami z Moskwą. W przypadku Polski tak się nie da. Choć zapewne Moskwa nie będzie ustawać w takich wysiłkach, promując choćby różnego rodzaju fundacje pozarządowe walczące o demokrację. W czasach zimnej wojny Moskwa wspierała głównie partie komunistyczne i pacyfistów. Dziś nawiązuje współpracę ze skrajną prawicą, radykalną lewicą i ruchami antyestablishmentowymi. Jednocześnie też gromadzi materiały kompromitujące polityków mainstreamu i potajemnie, często za pomocą skomplikowanej sieci spółek i fundacji wspiera i finansuje poszczególnych polityków oraz organizacje pozarządowe uznawane powszechnie za liberalne i demokratyczne, krytykujące reżim Putina? Dlaczego to robi? Otóż gdy tylko mainstream słabnie, Putin rzuca mu koło ratunkowe, byle podsycić konflikt targający Europą. W niedawnym wywiadzie dla „The Financial Times” stwierdził, że liberalizm jest przestarzały. W ustach akurat Putina nie powinno to brzmieć zaskakująco, ale wywołało zadziwiający oddźwięk na Zachodzie. Niemalże falę histerii. Można wręcz odnieść wrażenie, że obrona idei liberalizmu zmobilizowała elity zachodnie do krytyki Putina bardziej niż kolejne popełniane przez jego reżim zbrodnie. Putin ze swą antyliberalną retoryką i przyjętą pozą obrońcy konserwatyzmu i tradycyjnych wartości jest idealnym wrogiem mobilizującym obrońców starego porządku w Europie pokolenia ‘68. Można się zgodzić z opiniami, obecnymi także w głównych europejskich tytułach prasowych, że celem działań Rosji jest tworzenie podziałów w europejskich społeczeństwach, ale już niekoniecznie, że „osłabianie wiary w liberalne systemy polityczne i wartości” (z artykułu „Financial Times”). Dla Kremla ideologia ma drugorzędne znaczenie. To tylko narzędzie służące osiągnięciu celu. Dlatego nieważne, czy wspiera się jakiś radykalny ruch pro-life czy zwolenników adopcji dzieci przez homoseksualistów. Chodzi o destabilizowanie społeczeństwa zachodniego, mówiąc wprost, napuszczanie jednej grupy na drugą. Skrajni liberałowie i postępowa lewica na przykładzie tezy o kryzysie wartości w Europie każdego, kto podziela taki pogląd wrzucają do szuflady z plakietką pożyteczny idiota lub rosyjski agent. Mainstream atakuje eurosceptyków, którzy na ogół są prawicowi czy konserwatywni, podnosząc tezę, że wykonują dla Putina krecią robotę. To samo odnosi się do obrony tradycyjnych wartości. Faktem jest, że Moskwa umiejętnie daje ku temu powody, wciągając we współpracę Salviniego czy Le Pen, oraz starając się wejść w europejskie środowiska konserwatywne i pro-life. Wydaje się, że Moskwa wcale nie liczy na to, że pewnego dnia dzisiejsi eurosceptycy wezmą władzę we wszystkich głównych państwach europejskich i w Brukseli. Kryzys jest faktem, ale Rosjanom bardziej opłaca się go przeciągać, niż dopuścić do przesilenia. Dziwią też kolejne wpadki – ujawnienia współpracy lub chęci jej nawiązania (z tłem finansowym) – francuskiego Frontu Narodowego, włoskiej Ligi czy austriackiej Partii Wolności. Nie ma co ukrywać. Gdyby w Moskwie naprawdę chciano ukryć fakt wspierania euro sceptycznych populistów w Europie, to by tak było. A tak, Salvini czy Le Pen są osłabiani – akurat do tego stopnia, by nie zagrozić poważnie głównemu nurtowi rządzącemu Unią, ale nie na tyle, by nie można było ich używać do atakowania i osłabiania europejskiej wspólnoty. W przypadku większości państw europejskich zadanie Rosjanie mają o tyle ułatwione, że istnieją tam w miarę liczące się siły skrajnej prawicy. Schemat nie jest skomplikowany. Z jednej strony rządzący obóz czy to chadecki czy socjaldemokratyczny (z liberalną domieszką) opowiadający się za silną UE, z drugiej populiści, często prawicowi ekstremiści nie kryjący, że najchętniej rozwiązaliby Unię Europejską. Jako że od dłuższego czasu Rosja występuje (oczywiście tymczasowo, na bieżące potrzeby) w roli obrońcy chrześcijaństwa, tradycyjnych wartości, a przeciwko „zgniłemu” liberalizmowi, ta skrajna prawica w naturalny sposób lgnie do Moskwy. Dla jej mainstreamowych przeciwników to pretekst, by robić z tych eurosceptyków piątą kolumnę Kremla i wrogów zjednoczonej Europy. Problem pojawia się, gdy mamy kraj, w którym nie ma liczącej się prawicowej ekstremy, którą liberałowie mogliby straszyć, a rząd wymyka się z narzucanego podziału: jest antyrosyjski, ale nie antyunijny. Nie chce rozbicia UE, ale jej reformy. Bo rozumie, że na rozbiciu zależy właśnie Rosji, która jest największym zagrożeniem dla Europy. Dlatego nie pójdzie – w przeciwieństwie do wielu innych – na współpracę z Moskwą przeciwko brukselskiemu establishmentowi, nawet mimo małostkowych upokorzeń fundowanych przez unijny mainstream. Mowa oczywiście o Polsce i o rządzie PiS. W takiej sytuacji Moskwa sięga po nieco inne metody niż w przypadku choćby Francji, gdzie destabilizuje się kraj grając czy to na Front Narodowy, czy to na „żółte kamizelki” czy to infiltrując i kusząc samego Macrona. Chyba w żadnym innym kraju UE nie widać tak bardzo używania przez Rosję do swych celów skrajnych liberałów jak w Polsce, gdzie walczą oni z antyrosyjskim rządem zarzucając mu… prorosyjskość. Oczywiście Rosja nie atakuje Polski wprost. Sięga w tym wypadku po tzw. operacje pod fałszywą flagą. Korzysta ze swych zasobów w Europie i swych sojuszników. Istotną rolę w zwalczaniu niepokornych rządów w krajach takich jak Polska, odgrywają organizacje pozarządowe, fundacje czy wręcz media. Niektóre mające dwuznaczne powiązania z Rosją. Wystarczy wspomnieć Fundację Otwarty Dialog i Ludmiłę Kozłowską. Ich sprawa dobrze pokazuje, jak trudno walczyć z takimi metodami destabilizacji kraju. Nie przypadkiem, czy to wielkie niemieckie fundacje, czy to George Soros, chętnie sięgają po organizacje pozarządowe jako broń do walki z takimi rządami jak w Polsce czy na Węgrzech. Gdzie w tym wszystkim Rosjanie? Warto więc wrócić do FOD i Kozłowskiej. Trudno o bardziej proeuropejską i hołubioną na salonach paru zachodnich stolic osobę. Kiedy władze czy to w Polsce, czy to w Mołdawii zwróciły uwagę na budzące wątpliwości jej powiązania z Rosją, reakcja była jednoznaczna: oto łamiący rządy prawo PiS i oligarcha Plahotniuc mszczą się na Kozłowskiej, bo ta walczy w obronie demokracji w obu tych krajach. Jakiś czas później w Mołdawii doszło do zmiany rządu. Przepadła ekipa prześladująca Kozłowską, premierem została proeuropejska Maia Sandu, którą wcześniej FOD wspierała. Trudno o lepszy dowód na to, że Kozłowska walczy o wartości zachodnie, prawo i demokrację? Nie do końca. Tak się bowiem składa, że faktyczną kontrolę nad Mołdawią przejęła Moskwa, a powiązani z FOD politycy jak Sandu i Nastase poszli w koalicję z prorosyjskimi socjalistami i akceptują prezydenta Igora Dodona, który dał się nagrać, jak mówi o tym, że jego partia dostaje pieniądze od Rosjan i jak proponuje Plahotniucowi układ koalicyjny, który jednak będzie miał coś w rodzaju tajnego protokołu – podpisanego w obecności… ambasadora Rosji. Tak samo jak w Mołdawii z rządem Plahotniuca, w Polsce Kozłowska walczy z rządem PiS. Trzon opozycji przedstawia się jak opcja liberalna, proeuropejska i demokratyczna. Z rządu stara się zrobić antywolnościowych, antyeuropejskich i prorosyjskich populistów. Problem w tym, że PiS nie jest antyeuropejski, ani tym bardziej prorosyjski. Szczególnie warta uwagi jest tu kwestia stosunku do Rosji. Tak naprawdę liberalna opozycja realizuje cele polityki rosyjskiej. Usiłuje dyskredytować rząd jako rzekomo prorosyjski i antyeuropejski – chodzi o podważenie wizerunku rządu broniącego twardo swych celów wt relacjach z Moskwą i zarazem dążącego do reformy i wzmocnienia UE. Jednocześnie jednak, opozycja występuje z postulatami de facto sprzyjającymi Rosji. Dwa przykłady z rzędu: żądanie przywrócenia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim (w czasie kampanii przed wyborami samorządowymi były minister obrony Klich obiecywał nawet kolejowe połączenie Olsztyn- Kaliningrad), walka z przekopem Mierzei Wiślanej. I jedno, i drugie, jest całkowicie zbieżne z interesami Rosji. Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.
system rządów w dawnej rosji