Przy wjeździe na teren osiedla stoją znaki drogowe "strefa zamieszkania". Oznacza to obszar, w którym piesi mają pierwszeństwo przed pojazdami, a samochody mogą jeździć najwyżej 20 km/godz. i parkować tylko w wyznaczonych miejscach. Kierowcy, którzy w strefie zostawiają auta gdzie popadnie, karani są 100-złotowym mandatem i jednym Niezachowanie należytej ostrożności na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym: przez kierującego pojazdem mechanicznym: kwota mandatu karnego przypisanego za naruszenie stanowiące znamię zagrożenia powiększona o 1000 zł Początkujący. Posty: 2. Wezwanie do wskazania użytkownika pojazdu - PARKING. Dzień dobry, zwracam się do Państwa o poradę, Otrzymałem od SM list, w którym były 2 oddzielne wezwania do wskazania użytkownika pojazdu na każdy dzień parkowania oddzielne wezwanie = mandat. W załączonych poniżej zdjęciach pokazuję gdzie Nowe ułatwienia przy złożeniu odwołania. Od 1 marca przy reklamacji za parkowanie we Wrocławiu, zamiast oryginału wystarczy skan biletu. Janusz Gajdamowicz. Z dniem 1 marca 2022 r. zmieniły Wezwanie do zapłaty za parkowanie auta nie jest decyzją administracyjną, od której nie przysługuje odwołanie, a uiszczenie następuje z mocy prawa - stwierdził NSA. - W takich sprawach nie trzeba wydawać decyzji - dodał. Juliusz J. zaparkował swoje auto w płatnej strefie w Warszawie. Otrzymał za brak aktualnego biletu mandat 50 zł Auto Świat Porady Prawo Od poniedziałku się zacznie. Znak D-40 to pułapka. Straż miejska na pewno to wykorzysta. Znak D-40 to początek nowego limitu prędkości. Ale nie tylko to się zmienia. Od poniedziałku okolice szkół, często usytuowanych za znakami D-40 czy D-52, zaroją się od samochodów i od strażników miejskich i . Żądanie uprawnionego organu do wskazania kierującego pojazdem w określonym czasie Zgodnie z art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie. Podobnie stanowi art. 78 ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, zgodnie z którym: „Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec”. Jeśli właściciel/posiadacz pojazdu nie wykonana ww. obowiązku popełnia wykroczenie zagrożone karą grzywny od 20 do 5000 zł. Strażnicy miejscy lub gminni są organem uprawnionym w rozumieniu art. 93 § 3 Kodeksu wykroczeń, gdyż prawo przyznaje im kompetencje w zakresie wykonywania kontroli ruchu drogowego. Uchylenie się od wskazania kierującego pojazdem na wezwanie straży miejskiej Niemniej warto mieć na uwadze, iż Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 30 września 2015 r., sygn. K3/13, wyraził stanowisko, że właściciel pojazdu – jeśli to on był sprawcą wykroczenia drogowego – nie musi w ogóle reagować na zapytanie kierowane przez straż miejską lub Inspekcję Transportu Drogowego o wskazanie osoby, która kierowała pojazdem w chwili popełnienia wykroczenia. W uzasadnieniu ww. orzeczenia Trybunał wskazał, iż „Odpowiedzialność za wykroczenie określone w art. 93 § 3 jest bowiem wyłączona w sytuacji, gdy właściciel lub posiadacz pojazdu uchyli się od obowiązku wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie w ramach prawa do obrony na podstawie art. 74 § 1 w związku z art. 20 § 3 Właściciel lub posiadacz pojazdu nie ma zatem obowiązku wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, jeżeli sam tym pojazdem kierował lub go używał i dopuścił się np. wykroczenia przekroczenia prędkości zarejestrowanego za pomocą urządzenia rejestrującego”. Powyższe pozostaje w zgodzie z zasadą prawa do obrony. Podobne stanowisko Trybunał Konstytucyjny wyraził w innym swoim orzeczeniu, a mianowicie w postanowieniu z dnia r., sygn. akt SK 64/13. Niestety jednak, z praktyki wynika, iż sądy polskie skazują właścicieli pojazdów właśnie za to, że mówiąc kolokwialnie, na żądanie organu nie donieśli na samych siebie. Musi mieć zatem Pani na uwadze, iż sądy odmiennie orzekają, niż zrobił to Trybunał Konstytucyjny. W przypadku nieprzyjęcia mandatu karnego sprawa trafi do sądu i wówczas będzie miała Pani możliwość podjęcia obrony. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online . O tym, czy parkujemy prawidłowo, czy też narażamy się na mandat, wielokrotnie decydują szczegóły (np. masa pojazdu), a także zawiłości prawa związane z definicją dróg, skrzyżowań, itp. Bywa jednak, że przed niepoprawnym zaparkowaniem samochodu powinien uchronić nas zdrowy do zasady znaki „zakaz zatrzymywania się” i „zakaz postoju” dotyczą tej strony drogi, przy której się znajdują. Z polskiego na nasze: droga to nie tylko jezdnia, ale też pobocze, chodnik itp. Zatem jeśli przy drodze stoi znak zabraniający zatrzymywania się lub postoju, to oznacza to, że taki znak obowiązuje także na poboczu i także na chodniku. Ale – to też ważne – znak ten nie obowiązuje po drugiej stronie drogi. Zatrzymanie auta na chodniku (czy to kołami przedniej osi, czy boku pojazdu, czy też czterema kołami) jest dozwolone, jeśli dla pieszych pozostanie co najmniej 1,5 metra chodnika, a sam pojazd (jeśli wystaje na jezdnię) nie utrudnia ruchu. Ale... Uwaga: Wjazd choćby jednym kołem na chodnik jest dopuszczalny tylko w przypadku pojazdów o dmc (dopuszczalnej masie całkowitej) do 2,5 tony! Czterema kołami na chodnik mogą wjeżdżać tylko samochody osobowe (a więc nie ciężarowe, o dmc do 2,5 tony). Samochody ciężarowe (czyli np. furgony) mogą wjeżdżać na chodnik czterema kołami tylko, gdy na chodniku wyznaczone są miejsca do parkowania. Czy 2,5 tony to dużo? Okazuje się, że wiele SUV–ów, zwłaszcza dużych albo o napędzie hybrydowym lub elektrycznym, ma dmc wyższe niż 2,5 tony. Warto brać to pod uwagę, kupując tego typu pojazd z przeznaczeniem do jazdy po mieście! Parkowanie w mieście: nie na skrzyżowaniu i obok, nie tuż przy przejściu dla pieszych! Foto: Onet Nieprawidłowe parkowanie Nie wolno parkować w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowania abo przejścia dla pieszych. W tym miejscu warto jednak nauczyć się rozróżniać skrzyżowania od „nie-skrzyżowań”. Skrzyżowanie to przecięcie się na jednym poziomie dróg publicznych. Nie jest jednak drogą publiczną droga wewnętrzna ani np. wjazd na parking – a to oznacza, że na przecięciu naszej drogi z drogą wewnętrzną przepis zabraniający parkowania na skrzyżowaniu nie obowiązuje. Ale uwaga: ponieważ nie wolno parkowaniem swojego auta utrudniać ruchu, blokować wyjazdów, ograniczać widoczności czy jakkolwiek powodować zagrożenie, warto się rozejrzeć i użyć zdrowego rozsądku – on nam odpowie na pytanie: wolno czy nie wolno? Parkowanie w mieście: do którego momentu obowiązuje zakaz? Foto: Onet Nieprawidłowe parkowanie Wiemy już, że zakazy zatrzymywania się i postoju obowiązują po „swojej” stronie drogi obejmującej jezdnię i chodnik. A obowiązują albo do odwołania znakiem „np. koniec zakazów”, albo do najbliższego skrzyżowania. W tym momencie przypomnijmy sobie definicję skrzyżowania i pamiętajmy, że przecięcie się drogi publicznej z drogą wewnętrzną nie jest skrzyżowaniem – a zatem za takim „skrzyżowaniem” zakaz obowiązuje nadal! Parkowanie po przeciwnej stronie jezdni: wolno pod prąd? Wiemy, że znak „zakaz zatrzymywania się” obowiązuje po „swojej” stronie drogi. A jak się dowiedzieć, czy wolno zatrzymać się po drugiej stronie? Jedyny sposób na wątpliwości to podjechać do najbliższego skrzyżowania w poszukiwaniu znaku i zawrócić. Trzeba też wiedzieć, że znaki „zakaz zatrzymywania się” i „zakaz postoju” nie dotyczą miejsc wyznaczonych do parkowania. Co do parkowania po lewej stronie „pod prąd” to zasadniczo jest to zabronione, ale... jest wyjątek: Definicji „małego ruchu” w przepisach nie ma – odwołujemy się więc do zdrowego rozsądku i umiejętności oceny sytuacji. Parkowanie na trawie: nie wolno, ale... Foto: ACZ / Auto Świat Parkowanie na trawniku kończy się interwencją straży miejskiej Nie tyle samo parkowanie na trawie, ile niszczenie terenów zielonych jest zabronione, a zakaz ów wynika z Kodeksu wykroczeń (art. 144 par. 1): Przyłapani na gorącym uczynku przez straż miejską możemy dostać mandat, a gdy odmówimy albo swoim postępowaniem narobiliśmy dużych szkód, sprawa może trafić do sądu. Oprócz 1000-złotowej grzywny sąd może nałożyć na niszczyciela zieleni tzw. nawiązkę w wysokości do 500 zł, co ma pokryć straty. A teraz uwaga: straż miejska może w razie złapania na gorącym uczynku ukarać nas albo złożyć wniosek do sądu o ukaranie, ale jeśli zostanie wezwana przez świadków i nie zastanie już naszego auta na miejscu zdarzenia, to... koniec. Jako że niszczenie trawy nie jest wykroczeniem drogowym, straż miejska nie będzie mogła przymusić właściciela samochodu do wskazania kierującego i ewentualnie ukarać go za niewskazanie. To już lepiej, będąc świadkiem wandalizmu, wzywać policję, ale czy przyjadą... to się okaże. Skutecznym narzędziem w rękach strażników miejskich są natomiast blokady na koła – jeśli mają blokadę i jej użyją – wtedy zapłacimy. Co do ewentualnej winy, to istotny jest jednak nie sam wjazd na trawnik, ale zniszczenie go. Jeśli trawnik już wcześniej był rozjeżdżony przez samochody, to kolejni kierowcy już niczego nie niszczą. Takie prawo! Parkowanie na miejscu dla inwalidów: zaraz cię wywiozą! Foto: Auto Świat Nieuprawnione parkowanie na „kopercie” dla inwalidów to najdroższe parkowanie, jakie można sobie wyobrazić: wynika to z faktu, iż służby mogą nasze auto z takiego miejsca natychmiast usunąć, co kosztuje w różnych miastach różnie, ale kwoty oscylują wokół 500 zł. Dochodzi mandat i robi się naprawdę drogo! Ponadto usunięcie źle zaparkowanego auta możliwe jest po pierwsze, gdy auto utrudnia ruch albo powoduje zagrożenie, po drugie, gdy zakazowi parkowania towarzyszy tabliczka z symbolem holownika. Parkowanie w strefie zamieszkania: tylko na „miejscówkach” Strefa zamieszkania to przestrzeń, gdzie piesi mają bezwzględne pierwszeństwo przed pojazdami, a postój pojazdów możliwy jest wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Strefę zamieszkania należy traktować jak chodnik, po której auta poruszają się gościnnie. Zajęte wszystkie miejsca? Wyjeżdżamy! A ponadto: 07 Listy i kazusy dotyczące bezprawnego karania za nieopłacony parkometr Realizując misję pomocy prawnej osobom poszkodowanym przez polskie organy władzy nie możemy pozostać głusi na szczególnie palące problemy naszych czytelników. Wszak nadużyć dopuszczają się nie tylko strażnicy wiejscy. Najwyraźniej, chęcią łupienia obywateli zarazili włodarzy miast. Nie ma się co dziwić, przecież kasa trafia do tej samej kieszeni – budżetu samorządu. PRAWO NIE OBOWIĄZUJE WŁADZY Na pierwszy ogień przyjrzyjmy się Miejskiemu Zarządowi Dróg w Opolu. Z naszej wiedzy wynika, że Opole znajduje się na terenie państwa polskiego i obowiązuje je nasze prawo. Z-ca dyrektora MZD Opole, chyba uzyskała status autonomicznego terytorium dla miasta Opola (może ogłosiła niepodległość?), gdyż z jej wypowiedzi można wywnioskować, że nie obowiązuje w tej miejscowości polskie prawo. Sprawa dotyczy pobierania opłaty przez MZD za postój na nieprawidłowo oznakowanym miejscu (brak wymaganych prawem znaków poziomych oprócz znaków pionowych). Jak powinno wyglądać poprawne oznakowanie strefy płatnego parkowania pisaliśmy tutaj: Teraz jednak, wracamy do niepodległego Opola, zacznijmy od początku. Poniżej list czytelnika: Dzień dobry, Jestem członkiem stowarzyszenia Prawo na Drodze. W Opolu rozpocząłem sprawdzanie jak MZD respektuje przepisy odnośnie SPP. Jak można się było spodziewać z-ca dyrektora w odpowiedzi na wniosek o anulowanie bezprawnie nałożonej opłaty dodatkowej za pozostawienie pojazdu w miejscu nieoznakowanym znakami poziomymi, zaklina rzeczywistość stwierdzając, że zatoka parkingowa jest wyznaczona prawidłowo, nie odnosząc się w ogóle do kwestii obowiązkowego wyznaczenia zatoki znakami poziomymi. W tym samym czasie MZD pospiesznie gdzie tylko może maluje znaki poziome wyznaczające zatoki i pasy parkingowe, często koślawe i niepełne (np. z uwagi na zaparkowane samochody). W załączniku przesyłam moją korespondencję z MZD w Opolu, z której jasno wynika iż nie mają zamiaru respektować rozporządzenia. W związku z tym mam prośbę o poradę i kilka pytań. Czy w tej sytuacji złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości podejrzenia przestępstwa i z jakich artykułów? przekroczenie uprawnień? wyłudzenie? działanie na szkodę interesu publicznego? Czy próbować wyjaśniać sprawę z dyrekcją MZD pisemnie/słownie ewentualnie rejestrując wideo. Czy kontaktować się z organem nadzorującym nad MZD tj. Prezydentem Miasta Opola? Złożyć skargę do Prezydenta miasta na działania MZD w Opolu? Radosław Pan Radosław bardzo przytomnie zareagował po nałożeniu na niego bezprawnej opłaty, wystosował pismo do z-cy dyrektora, grzecznie wytykając błędy w oznakowaniu. W odpowiedzi dostał bardzo ładną nibyodpowiedź, „niby”, bo tak naprawdę tylko pozornie ustosunkowuje się do kwestii błędnego oznakowania, podniesionej przez naszego czytelnika. Z-ca dyrektora, po prostu w tasiemcowy sposób przekonuje pana Radosława żeby dał sobie spokój i zapłacił. Gdy pan Radosław po raz kolejny napisał do MZD i poprosił o odniesienie się do kwestii oznakowania niespełniającego wymogów z rozporządzenia, Z-ca dyrektora, niczym obrażona dziewczynka, stwierdziła, że udzieliła już rzetelnej informacji (o ironio!) i nic więcej nie odpowie. Przecież zastępcy dyrektorów mają ważniejsze sprawy do roboty, niż użeranie się z petentami (tym bardziej jeśli mogą mieć rację)! Cytując klasyka: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?” Ano, odpowiadamy na pytania Pana Radosława i radzimy co zrobić. Ad 1. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury może być dobrym pomysłem. Jako podstawę można podać art. 231 kk (niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, które działa na szkodę interesu publicznego), być może 286 kk (oszustwo), aczkolwiek tutaj ciężko stwierdzić, czy organ działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czy po prostu nie zna prawa. Proszę jednak nie pokładać wielkich nadziei w działaniach prokuratury. W sprawach związanych z działaniami organów administracji czy poszczególnych urzędników, oskarżyciel publiczny zamienia się w umorzyciela publicznego, w grę wchodzą lokalne układy. Niemniej jednak warto próbować, a nuż trafi się dociekliwy prokurator, który postara się rzetelnie podejść do sprawy. Ad 2. Wyjaśniać sprawę słownie z ZDM oczywiście można. Z-ca dyrektora pani Anna Witych być może w starciu face to face nie będzie już taka stanowcza. Proszę się jednak dobrze przygotować. Zacytować przepis: „„W strefie oznakowanej znakiem D-44 miejsca dla postoju pojazdu samochodowego wyznacza się znakami pionowymi określonymi w pkt oraz znakami poziomymi określonymi w załączniku nr 2 do rozporządzenia w: pkt pkt pkt i pkt Pani Anna może się bronić III SA/Po 1811/13 - Wyrok WSA w Poznaniu, zgodnie z którym „parkowanie w strefie płatnego parkowania poza wyznaczonym miejscem nie zwalnia obowiązku wniesienia opłaty za parkowanie”. Ok, możliwe. Nie tego jednak dotyczy ta sprawa. Wyrok, po pierwsze, odnosi się do sytuacji sprzed nowelizacji, po drugie mówi o sytuacji parkowania poza wyznaczonym miejscem, a pan Radosław parkował w wyznaczonym miejscu – ale źle oznakowanym. Ponadto mogą się zdarzyć sytuacje, w których kierowca nie wie, czy to miejsce należy do miasta, czy może właścicielem akurat tej działki, jest ktoś inny – spółdzielnia mieszkaniowa, pobliski sklep itd. Ad 3. Najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie rozwiązań prawnych. Prezydenta można sobie odpuścić, gdyż to ta sama sitwa. Zgodnie z art. 10 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r., Nr 175, poz. 1462 z późniejszymi zmianami) to „Wojewoda sprawuje nadzór nad zarządzaniem ruchem na drogach wojewódzkich, powiatowych i gminnych oraz na drogach publicznych położonych w miastach na prawach powiatu i w mieście stołecznym Warszawie”. Zatem można interweniować u samego wojewody, gdyż to on sprawuje nadzór. Można wystosować wniosek do MZD (na podst. art. 241 kpa), a ten musi wydać w ciągu miesiąca decyzję administracyjną w oparciu o przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Taki wniosek należy oczywiście stosownie uzasadnić, podeprzeć odpowiednimi argumentami, można załączyć zdjęcia, mapki etc. Kiedy organ wyda decyzję administracyjną i nie będzie ona nas satysfakcjonowała, to na podst. art. 227 kpa przysługuje nam skarga do organu właściwego do ich rozpatrzenia. Można również na podst. art. 217 kpa złożyć wniosek o wydanie zaświadczenia o nieprawidłowym oznakowaniu poziomym danego miejsca. Organ ma 7 dni na wydanie zaświadczenia. Pan Radosław musi jednak wykazać interes prawny, który niewątpliwie ma, gdyż w tej materii toczy się sprawa. Niestety na gruncie sytuacji pana Radosława, Prezydent wyda najpewniej tytuł wykonawczy – pan Radosław będzie musiał wnieść w terminie 7 dni zarzut na podst. art. 33 Ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, przynajmniej otworzy to drogę do sądu. Powodzenia Panie Radku! Ktoś może powiedzieć, po co marnować publiczne pieniądze, skoro sam znak pionowy wskazuje, że tu jest strefa płatnego parkowania, to nie ma dyskusji! Dlaczego tak ważne jest prawidłowe oznakowanie miejsc postojowych również liniami poziomymi doskonale pokazuje sytuacja opisana przez naszego kolejnego czytelnika – pana Marcina. Z GEODETĄ NA MIASTO I LIST Dzień Dobry , Mam problem z wyłudzeniami , które przeciwko moim sąsiadom i mnie popełnia Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku. Od pięciu lat !!! parkuję w jednym i tym samym miejscu pod blokiem. Pytałem się Policji i Straży miejskiej czy jest tam strefa płatnego parkowania i otrzymałem odpowiedz przeczącą !!Po pięciu latach ZDiZ przypomniał sobie , że w miejscu tym jest pas ich drogi w włożył wszystkim za wycieraczki mandat w postaci OPŁATY DODATKOWEJ - 50 zł za brak biletu parkingowego. Strefa parkowania nie jest wyraźnie oznaczona więc można zgadywać gdzie się zaczyna a gdzie kończy. Czy odwoływać się do ZDiZ czy po prostu zignorować sprawę i nie odpowiadać na mandat. Takiej próbie wyłudzania w postaci opłaty dodatkowej za wycieraczką padło kilkaset osób w Gdańsku i nikt nic z tym nie robi . Zamierzam iść na wojnę prawną z ZDiZ. Bardzo proszę o pomoc i wskazówki prawne . Z wyrazami szacunku Marcin II LIST Parkując w centrum Gdańska nie ma wyraźnie oznaczonej strefy gdzie zaczyna i kończy się miejsce płatnego parkowania . Sytuacja jest kuriozalna bowiem stoi 30 samochodów w rzędzie obok siebie i 15 otrzymuje mandat a pozostałe nie otrzymują . Według ZDiZ wynika to z podziału geodezyjnego terenu w mieście. Czyli chcąc zaparkować samochód powinienem jeździć wypisem z rejestru gruntów aktualnym wypisem z ksiąg wieczystych i nie wiem z czym jeszcze . Dodam tylko , że parkomat stoi na ulicy sąsiedniej z Młyńską . Wjeżdżając na ulicę Młyńską nie ma żadnego oznakowania , że należy ona do strefy płatnego parkowania . Tak jak wspomniałem wyżej można zgadywać tylko , gdzie jest pas drogowy na Młyńskiej należący do miasta Gdańska a gdzie on się kończy. Dodam tylko, że ulice Młyńską można wjechać z kilku stron również przez podwórza innych prywatnych posesji więc gdzie zaczyna a gdzie kończy się strefa płatnego parkowania można się tylko domyślać . W załączniku wysyłam zdjęcia Z wyrazami szacunku Marcin Jak widać na załączonych zdjęciach, tak ZDiZ Gdańsk (nie)dba o oznakowanie stref płatnego parkowania. Które miejsca leżą na działkach należących do miasta, a które do innych właścicieli? Nie wiadomo. Czytelnik żartuje, że chce zabierać wypisy z Ksiąg Wieczystych. Proponujemy dodatkowo wziąć wypisy map geodezyjnych z wydziału geodezji, a jeszcze lepiej każdorazowo wzywać geodetę, aby dokładnie wytyczył linie oddzielające tereny miasta od reszty. To oczywiście smutny żart, bo podejrzewamy, że nawet takie działania nie zniechęciłyby ZDiZ do niesłusznego nakładania opłat dodatkowych. Pan Marcin mógłby wzorem pana Radosława napisać odwołanie do ZDiZ, wyjaśnić, że strefa jest nieprawidłowo oznakowana, nie ma znaków poziomych, a znaków pionowych jest za mało i liczyć na to, że ZDiZ w Gdańsku, w przeciwieństwie do MZD Opole, respektuje polskie prawo. Jeżeli to nie pomoże, niestety będzie musiał zastosować się do tych samych wskazówek, których udzieliliśmy panu Radkowi. Stanowczo odradzamy ignorowanie problemu, to nie sprawi, że on zniknie. Być może nawet ZDiZ nie podejmie wobec pana Marcina żadnych kroków ale na pewno wielu kierowców płaci, nie walczy z obawy o konsekwencje albo płaci z niewiedzy. Proszę pomyśleć również o innych użytkownikach drogi. Tu wszystko co trzeba wiedzieć o parkowaniu by się bronić: KIEDY COŚ ROBISZ, RÓB TO DOBRZE! Bardzo nas zastanawia, dlaczego samorządy nie chcą oznakować miejsc postojowych, w wymagany prawem sposób. Chcą zaoszczędzić? Liczą, że kierowcy się nie połapią? A może po prostu prawidłowe oznakowanie jest zbyt trudne? Witam. Sprawa która chcę przedstawić zakończyła się niestety nałożeniem mandatu karnego. Dopiero po jakimś czasie natrafiłem na Państwa stronę, dlatego chciałem się nią podzielić. Zaparkowałem samochód przy jednej z ulic w Rudzie śląskiej w miejscu które zaznaczyłem na schemacie dołączonym w załączniku. Dołączam również zdjęcia tego miejsca. Między D-18 i końcem P-19 jest ok. 3,5 metra, między początkiem zatoki postojowej a końcem p-21 ok. 1,5 metra. Moim zdaniem początek legalnego parkowania wyznaczyć można w trzech miejscach: Początek zatoki postojowej. Koniec znaku p-21 i początek p-19 Miejsce posadowienia znaku D-18 Sposób w jaki zaparkowałem mój pojazd oczywiście został potraktowany jako parkowanie na znaku p-21 czyli na powierzchni wyłączonej. Jak interpretować takie „kwiatki” i na przyszłość gdzie leży prawda? Czy to nie jest kolejne miejsce aby doić naiwnych kierowców ? Pozdrawiam Dariusz Rzecz jasna, parkowanie na znaku P-21 jest wykroczeniem. Znak P-21 oznacza „powierzchnie wyłączoną", czyli powierzchnię drogi, na którą wjazd i zatrzymanie są zabronione. Niemniej jednak, w przywołanych okolicznościach, gdzie panuje spory bałagan w oznakowaniu, można by spróbować dochodzić swych praw przed sądem, bo jak widać funkcjonariusze nie wykazują ludzkiego prawa. Ułożenie kostki wskazuje tak, linie poziome siak, a znak pionowy jeszcze co innego. Gdzie zatem można parkować? Jeżeli nie jest to strefa zamieszkania (bo wtedy można parkować tylko w miejscach wyznaczonych), nie ma znaku zakazu zatrzymywania się, zaparkować można zaraz za ukośnymi liniami poziomymi czyli znakiem poziomym P-21. W naszej ocenie, w tych okolicznościach, nie ma znaczenia fakt, że kilka dalej jest znak D-18 „parking”, który oznacza miejsce przeznaczone na postój pojazdów. Jest to znak informacyjny, chociaż za niestosowanie się do niego taryfikator mandatów przewiduje 100zł grzywny. Jednakże zaparkowanie w innym miejscu (przed) nie może zostać zinterpretowane jako niestosowanie się. Niestety, w obecnym stanie prawnym, nikt nie ponosi odpowiedzialności za złe oznakowanie (oprócz kierowców), także „hulaj dusza – piekła nie ma”, zdają się myśleć włodarze Rudy Śląskiej. Pan Dariusz, niestety, mandat przyjął, może spróbować go uchylić, jeżeli termin 7 dni nie upłynął, aczkolwiek byłby w o wiele lepszej sytuacji, gdyby odmówił jego podpisania. A już na pewno nie należy reagować na sam świstek za wycieraczką (o czym przypominamy przy okazji): Czasem jesteśmy bowiem w stanie uratować sytuację beznadziejną, a czasem nie, zawsze jednak można nas zapytać: PARKING PUBLICZNY ALE PRYWATNY? Szanowni Państwo, proszę o opinię w sprawie przesłanego przeze mnie zdjęcia. Ciekawi mnie ta sytuacja i myślę, że wielu użytkowników Waszego portalu również może być zainteresowana. Miejsce to znajduje się w Krakowie przy ul. Bociana 3. Otoczenie to nowe osiedla z mieszkaniami własnościowymi i bardzo duży deficyt miejsc parkingowych pod jakąkolwiek postacią. Ten rzekomo zakazany parking znajduje się pod blokiem, jak widać. W bloku jest parking podziemny i po obu krawędziach zdjęcia znajdują się w sumie dosłownie cztery miejsca postojowe (na kłódeczkę). Pod znakiem P jest tabliczka, że parking tylko dla klientów lokali użytkowych i zaopatrzenia do 30 min. Przed widocznym sklepem Fresh Market stoją takie stojaczki jak na zdjęciu, lub skrzynki na owoce ustawione to wszystko jest w taki sposób iż nie ma możliwości zaparkować tam nawet będąc klientem( z drugiej strony, to jest sklepik osiedlowy, na około pełno lidów, kauflandów, biedronek itp., więc kto by tu autem przyjeżdżał na zakupy...). Sam stawiałem tam auto wraz z innymi posiadaczami aut, przy czym cały czas krzyczał na nas Pan ze sklepu, że nie można tu stawiać mimo iż robiliśmy zakupy u niego w sklepie minimum 2 razy dziennie z racji zamieszkania. Po pewnym czasie nasze auta ulegały przypadkowym zniszczeniom, a to coś kopnięte, a to przerysowane itd. Teraz jest tam pustka, na zakupy nikt nie przyjeżdża bo i po co. I teraz pytanie. Czy w świetle prawa można tam stawiać auto na dłużej czy nie? Bo ja rozumiem, że to może i jest teren osiedla, ale tam nawet mieszkańcy nie mogą postawić auta. Bo parkując prostopadle wejdzie spokojnie 6-7 aut. A parkując zgodnie z prawem jednym kołem na chodniku wzdłuż jezdni wejdą 3 auta i wtedy nikt nie może nam nic zrobić bo tam nie ma zakazu zatrzymywania ani innych kwiatków. Pozdrawiam, Łukasz Przyznajemy rację panu Łukaszowi, z pewnością wielu czytelników interesuje ten problem. Z takim oznakowaniem spotyka się każdy kierowca na co dzień. Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest ustalenie kto jest właścicielem działki, próbować należy w wydziałach geodezji i katastru. Jeśli jest własnością samorządu – sklepikarz nie ma nic do gadania. Może co najwyżej zawiadomić straż miejską lub policję, aby ta przyjrzała się sprawie, zbadała czy doszło do wykroczenia, potem ewentualnie ustaliła sprawcę i ukarała go. Jeżeli jest to teren prywatny, to mamy do czynienia z drogą wewnętrzną (niepubliczną) i nie dotyczą jej przepisy ruchu drogowego (wyjątkiem jest sytuacja kiedy droga jest oznaczona znakiem D-40 "strefa zamieszkania" lub jako" strefa ruchu"). Właściciel działki (wcale nie musi to być sklepikarz!) może dochodzić swoich roszczeń na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (art. 222§2) ale w żaden inny sposób nie ma prawa nas zmuszać do opuszczenia terenu. Musi po prostu złożyć pozew w sądzie powszechnym i czekać na rozstrzygnięcie. Ponadto jeżeli jest to teren prywatny, to warto się zastanowić dlaczego stoi tam znak, który wygląda jak znak D-18 obowiązujący w sferze przepisów ruchu drogowego. W glosie do postanowienia WSA z dnia 5 grudnia 2007 r., II SA/Rz 714/07, autorzy M. Kobak, P. Zaborniak bardzo ciekawie opisali problem ustawiania na prywatnych działkach znaków „publicznych”: „forma jej wyrażenia nie powinna stanowić znaku lub sygnału obowiązującego w ruchu drogowym na drodze publicznej, gdyż stanowiłoby to nieuprawnione "podszywanie się" pod administrację drogową”. oraz „zarządca drogi wewnętrznej nie może wybrać takiego sposobu komunikowania swojej woli osobom uczestniczącym w ruchu, który mógłby sugerować publiczny charakter drogi. Nastąpi to, jeżeli w pasie drogi wewnętrznej zostanie ustawiony znak o tych samych lub też zbliżonych wymiarach i podobnym wyglądzie, co znak drogowy uregulowany przez przepisy prawa o ruchu drogowym” Co do podejrzanych usterek samochodów, pan Łukasz mógłby złożyć zawiadomienie na policję, cudów nie należy oczekiwać, aczkolwiek nic to nie kosztuje, więc można spróbować. Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Spójrzmy na to z perspektywy sklepikarza. Dajmy szansę naszym polskim przedsiębiorcom prowadzić działalność, być może sklepikarz naprawdę ma problem, nie może do niego dotrzeć zaopatrzenie, klienci nie mają gdzie zaparkować i z tego tytułu ponosi straty. Bądźmy ludźmi i nie naruszajmy swoich praw wzajemnie, a problem niewystarczającej ilości miejsc parkingowych, powinna rozwiązać spółdzielnie mieszkaniowa. Niemniej gdy przegięcie nastepuje w drugą stronę to z tym skutecznie walczymy: KHM z

odwołanie od mandatu za parkowanie w strefie zamieszkania